Moulinek nieco urósł. Był już większy niż Kropeczka, ale wciąż malutki. Moulinek interesował się wszystkim. Bardzo lubił bawić się sznurkami od swojej czapeczki. Lubił ciągnąć Mamę za ucho. Lubił łaskotać się po nosku włosami Mamy, które łapał w swoje małe rączki. Lubił patrzeć na dziwne miny swojego Taty. Świat wydawał mu się bardzo ciekawy. Tak ciekawy, że czasem złościł się, że rodzice kładli go do łóżka. Płakał wtedy najgłośniej jak potrafił, ale i tak był tak zmęczony poznawaniem tego Świata, że zasypiał szybko. A potem śniły mu się niesamowite rzeczy, przestrzenie, których jeszcze nie znał... a jak się budził był przeszczęśliwy. Czekały na niego dwie pary dużych i uśmiechniętych oczu. Patrzyły z troską i miłością ogromną. Ale raz było inaczej niż zwykle.
Tym razem czekała na jego przebudzenie tylko Mama. A jej oczy nie były takie szczęśliwe. Moulinek od razu to zobaczył. Widział, że coś się stało. Pomimo ogromnego uśmiechu na Jej twarzy i pomimo miłości w oczach, widział tam coś jeszcze. Ale nie wiedział, że to był smutek. Wiedział jednak, że jego małe serduszko samo zaczęło się troszczyć o Mamę. Nie wiedział, że czasem tak jest. I wtedy zobaczył coś jeszcze...
Z jednej Maminej powieki wyłoniło się coś o niesamowitym kształcie. Takim jak Moulinek tylko stojący na głowie. To była łza. Moulinek przyglądał się kropli, która zaraz miała spaść mu na policzek. Ale chwila kiedy ją poznawał trwała dłużej niż to możliwe. Przyjrzał się jej dokladnie, zobaczył w niej smutek. Nie rozumiał tego ale bardzo dobrze go poczuł. Poczuł jak chce mu się płakać, ale nie chciał, żeby dalej się nie smucić. Łza była jakby nieskończenie głęboka. Nie rozumiał tego Moulinek. Nagle spadła mu na policzek. I Moulinek się zaśmiał. Łza go połaskotała. I od razu Mama się uśmiechnęła tak jak codziennie, jak zawsze. Świat Moulinka wrócił na swoje miejsce. A Moulinek od teraz wiedział, że jest magiczny i że może wszystko zmienić. Musi się tylko do tego Świata uśmiechnąć.
Świat Mullinka
poniedziałek, 28 listopada 2011
wtorek, 19 lipca 2011
WITAJ NA ŚWIECIE MULLINKU!!
Mullinek urodził się o świcie. Miał czerwone włoski i mały nosek, który Mama całowała za każdym razem jak na niego patrzyła. Mama była bardzo szczęśliwa, że urodził się Mullinek. Zanim jednak Mullinek został Mullinkiem Mama mówiła do niego Kropeczka. Mama wymyśliła to śmieszne imię, kiedy zobaczyła Mullinka na Taty rękach. Wyglądał jak mały pieprzyk. Cudnie po prostu.
Mama i Tata wiedzieli, że Mullinek jest wyjątkowy. Jest niesamowity, piękny i najukochańszy. Bo to przecież ich dziecko.
Najszczęśliwszą chwilą dla Mamy i Taty i oczywiście dla Mullinka była chwila, kiedy wieczorem po narodzinach wszyscy leżeli na trawie koło swojego małego domku i patrzyli w gwiazdy. No... może nie wszyscy, ponieważ Mullinek jak przystało na szanującego się bobaska oczywiście spał. Ale coś z tej chwili zostało w nim już do końca życia. Poczuł sie wtedy tak bezpiecznie jak nigdzie indziej. Wiedział, że Mama i Tata są dla niego domem. To uczucie zakiełkowało w jego maleńkim serduszku i pozostało już na zawsze.
Witaj na świecie Mullinku!
Mama i Tata wiedzieli, że Mullinek jest wyjątkowy. Jest niesamowity, piękny i najukochańszy. Bo to przecież ich dziecko.
Najszczęśliwszą chwilą dla Mamy i Taty i oczywiście dla Mullinka była chwila, kiedy wieczorem po narodzinach wszyscy leżeli na trawie koło swojego małego domku i patrzyli w gwiazdy. No... może nie wszyscy, ponieważ Mullinek jak przystało na szanującego się bobaska oczywiście spał. Ale coś z tej chwili zostało w nim już do końca życia. Poczuł sie wtedy tak bezpiecznie jak nigdzie indziej. Wiedział, że Mama i Tata są dla niego domem. To uczucie zakiełkowało w jego maleńkim serduszku i pozostało już na zawsze.
Witaj na świecie Mullinku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)